sobota, 26 kwietnia 2014

Niebezczynny czas....

Nieogarnięta jestem ostatnio . Święta za pasem ... Twórczy przedświąteczny czas... Małe spowolnienie po świętach ... Igła z rąk wypada jakoś, więc chwyciłam za szydełko . Dłubię i kombinuję ...
A przed świętami wydłubałam sobie wymarzoną firaneczkę ... Może za jakiś czas zaserwuję sobie jeszcze jakąś ? Kto wie....










 I kilka jajeczek na szydełku zdołałam zrobić... Kilka z nich powędrowało do innego domku ....






 Bezczynnie nie minął ten czas... Póki co frywolitkową osłonę na świecę zrobiłam.. Na igiełce i czepiam się sama siebie bo czółenko nadal górą. Nie chce się ustrojstwo dać opanować...
A dziś ?.. Od kilku dni ręce i myśli zajęte kwadracikami ... Małe części , z których coś pewnie powstanie. Nie mam jeszcze pomysłu co ale dłubię wystawiając twarz do słonka ...


niedziela, 16 marca 2014

Wymyśliłam sobie i mam..

Zapragnęło mi się jajko mieć... Zakupione styropianowe czekają na wstążki. Tymczasem w przerwach między szydełkiem a drutem na igiełce wywijałam... Oglądałam, wzdychałam, zachwycałam pracami innych . W końcu pomyślałam: co tam spróbuję. Nadmuchany balon posłużył za stelaż.. Igiełka fikać zaczęła i tak kombinując jajo wydziergałam. Spore bo ok 20 cm. Ażurowe się marzyło ( stąd balon)






 W końcu nadszedł czas kiedy balon musiałam ,,spęknąć"  I taki to efekt końcowy:







 Szydełko bezczynne też nie było. Wydłubało dwa szale :





wtorek, 4 marca 2014

Moja duma... kombinowalam , cielam. Nad wzorem dumalam żeby osiągnąć rozmiar zadowalający. I oto jest...

Masę pracy, trochę nerwów a potem panika przy usztywnianiu. Pierwszy raz vikol w użyciu. Rzadszy bo w innych proporcjach jak zalecany. Ciut uciekajace pikotki.. reanimacja i nadzieja, że się uda. Ileż to siedzialam nadając formę pikotkom .. ale jest mam i nie oddam he he...

sobota, 15 lutego 2014

Chociaż chwalić się nie wypada....


Na początek nowa ozdoba na świecę:






Serducho, bo przecież były Walentynki


Moja ostatnia duma : serwetka w większości kombinowana z głowy. Rzędy i połączenie wypracowane i okupione mnóstwem pociętych nitek ..











I jeszcze frywolne kolczyki ...



sobota, 11 stycznia 2014

Uziemienie trwałe .. Jedną nóżką nie nawojuję. Dobrze, że łapki całe..

Tyłek pobolewa od pozycji siedzącej. Łapki ciut czuję po korzystaniu z kul( swoją drogą wciąż opanowuję posługiwanie się tym ustrojstwem) Walcząc o jako taką samodzielność na kolankach czasem się przemieszczam, odkurzam  też w ten sposób.
Aby ciut odmienić to moje siedzenie za igłę chwytam i walczę...
I ty sposobem powstało serducho... i zakładka, bo czytanie książek jest jedną z rzeczy wypełniającą mi czas..









Kombinuję z białą nitką nim wyzwanie podejmę by aniołka wydziergać :







Co to będzie? Wymyśliłam sobie osłonkę na świecę .. Czekam na efekt końcowy. Na podarek ją przeznaczyć chcę...

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Czas zwolnił tempo więc na igle walczę..

Może i nie jest to nie wiadomo jak perfekcyjne wykonanie ale moje.. Nóżka zaklejona... czasu przybyło , póki nitki starczy biorę się za dzierganie ...
To pierwsze efekty :